W tym artykule (5)
Łamana Skała leży w Beskidzie Małym między Andrychowem a Wadowicami — pasmo, które jest o tyle specyficzne, że większość turystów ze Śląska zna je słabo. Wszyscy jadą na Babią albo na Klimczok. Beskid Mały zostaje dla miejscowych i dla tych, którzy tę część mapy sprawdzili dokładniej.
Pojechałem tam w czerwcowy piątek po południu. Miałem trzy godziny przed sobą. Wystarczyło z nawiązką.
Dojazd i parking
Z Bielska-Białej do Porąbki jakieś trzydzieści kilometrów drogą przez Kęty — godzina jazdy przy normalnym ruchu. Parking przy zaporze w Porąbce — w tygodniu bezpłatny i niemalże pusty. W weekendy w sezonie bywa pełny, ale nigdy nie widziałem tam takiego natłoku jak przy Zawoi czy Bystrej.
Można też dojechać od strony Kęt lub Andrychowa — jest kilka punktów startowych dla tras w Beskidzie Małym. Ja preferuję Porąbkę, bo tuż obok jest zapora i jezioro — przy powrocie można przejść się nad wodą, co jest przyjemnym zakończeniem górskiej trasy.
Szlak czerwony przez Potrójną
Z Porąbki szlak czerwony prowadzi przez Potrójną w kierunku grani, stamtąd do Łamanej Skały. Podejście trwa półtorej do dwóch godzin, przy spokojnym tempie może dwie i pół.
Las mieszany przez większość trasy — dąb, buk, modrzew w dolnej partii. W czerwcu cień i wilgoć po ostatnim deszczu, zapach żywicy w słońcu przebijającym przez korony. Dopiero przy samej grani teren robi się bardziej skalny i otwarty.
Łamana Skała (929 m n.p.m.) ma na szczycie skalny ostaniec z panoramą na Jezioro Żywieckie po zachodzie i na Beskid Żywiecki po południu. W jasne dni za Babią Górą widać dalej — zarys Tatr przy dobrej widoczności. Stałem tam kwadrans, zdjąłem plecak i jadłem kanapkę na kamieniu. Wiatr przez cały czas.
Trasa jest dość bezpieczna — szlak dobrze oznakowany, bez ekspozycji, bez odcinków wymagających rąk. Sprawdza się dla kogoś, kto zaczyna chodzić poważniej, ale nie ma jeszcze doświadczenia z trudniejszym terenem. I dla tych, którzy chcą wyjść szybko bez planowania wielogodzinnej wyprawy.
Dlaczego Beskid Mały mi odpowiada
Mniejsze wysokości to mniejsze tłumy. Beskid Mały nie ma słynnych nazw ani instagramowych szczytów — dlatego działa jak filtr. Spotykam tu ludzi, którzy wiedzą, dokąd idą. Rzadziej ktoś w japonkach bez nic w plecaku, częściej ktoś z mapą i rozsądnymi butami.
Las na tych szlakach jest stary i mniej wydeptany. Mniej wydeptywanego terenu niż na Klimczoku, mniej plastikowych butelek przy szlaku. Nie mówię przez to, że inni turyści są gorsi — po prostu mała popularność ma własną jakość. Tę samą, którą ma trasa w Tatrach Niżnych w tygodniu roboczym.
Jest też coś w tym pasmie, co trudno nazwać inaczej niż skalą. Beskid Mały jest niski — to pasmo poniżej tysiąca metrów z wyjątkami. Ale długość grzbietów, widoki na doliny i na wyższe szczyty po bokach dają poczucie, że jesteś w sercu czegoś rozleglejszego. Nie ma tu tej kondensacji wrażeń co na Babiej Górze, ale jest spokój.
Połączenia z innymi trasami
Łamana Skała jest na szlaku grzbietowym Beskidu Małego. Można przedłużyć trasę w kierunku Czupla (933 m n.p.m.) na wschodzie albo przez grzbiet w stronę Magurki Wilkowickiej (909 m n.p.m.) na zachodzie. Pętla przez obie te opcje — z powrotem do Porąbki — to jakieś pięć do sześciu godzin łącznie. Przy dobrym dniu wychodziłem dwa razy na tę pętlę i za każdym razem jest inaczej.
Przy Jeziorze Żywieckim latem pływa się przy plaży w Zaborzu albo Tresnej. To rzadka kombinacja w Beskidach — góry i woda w tym samym popołudniu. Po zejściu z Łamanej Skały do Porąbki droga wzdłuż zalewu jest przyjemna nawet bez dodatkowych planów.
Praktyczne info
Schronisk na tej konkretnej trasie nie ma — Łamana Skała to trasa bez bazy po drodze. Biorę jedzenie z domu, wodę z domu. Na powrocie jest kawiarnia przy zaporze jeśli ktoś potrzebuje ciepłej herbaty na końcu.
Najlepszy czas: od maja do października. Wrzesień i październik w Beskidzie Małym — las żółty i pomarańczowy, dzień jeszcze długi, temperatura znośna. Polecam szczególnie w tygodnie robocze, kiedy parking świeci pustką i można mieć szczyt dla siebie.
Wróciłem do Porąbki trochę przed siódmą wieczorem. Trzy godziny trasy, pełny weekendowy efekt przy minimalnym nakładzie czasu. Łamana Skała jest właśnie na ten format — gdy chcesz wyjść, ale masz tylko pół dnia i nie chcesz jechać za daleko od domu.
