Zapytałem kiedyś znajomego, który chodzi w Beskidy od dwudziestu lat, czy był na Czuplu. Zastanowił się przez chwilę i powiedział: „To ten koło Kocierzy?”. Tak, ten koło Kocierzy. Nie był. Większość ludzi chodzących w Beskid Mały nie była — Czupel ma 933 metry i jest cieniem pobliskiej Łamanej Skały (929 m), która sama w sobie nie jest szczytem pierwszego wyboru. Coś w tym jest.
Czupel leży w zachodniej części Beskidu Małego, między miejscowościami Kocierz Moszczanicki i Czaniec. Nie ma tu kolejki, schroniska ani żadnego miejsca, gdzie można kupić kawę. Jest szlak, las i widok na Jezioro Międzybrodzkie — i to wystarczy, żeby ten szczyt miał swoje miejsce na liście.
Podejście i trasa
Najwygodniej startować z Kocierza Moszczanickiego — parking przy kaplicy, szlak niebieski prowadzi na wschód przez las. Przez pierwsze pół godziny jest to typowy beskidzki las mieszany: buk, świerk, miejscami dąb. Teren umiarkowanie stromy, ścieżka dobrze wydeptana, oznakowanie przyzwoite. Czas do szczytu: dwie godziny bez pośpiechu, godzina trzydzieści w szybszym tempie.
Na samym szczycie otwiera się widok na południe — Jezioro Międzybrodzkie i dolina Soły widoczne między drzewami. Nie jest to panorama z otwartej polany; trzeba znaleźć odpowiednie miejsce między bukami. Ale w październiku, kiedy liście opadają, widok jest znacznie szerszy. W sierpniu liście są gęste i zielone, a szczyt jest spokojnym miejscem do przerwy, bez ławki, bez tablicy i bez innych turystów.
Łączenie z Łamaną Skałą
Wariant, który polecam: nie wracać tą samą drogą, tylko zejść dalej grzbietem na zachód do Łamanej Skały (929 m), skąd jest schodzenie innym wariantem do Kocierza. Łącznie to pętla trwająca trzy do trzech i pół godziny — dobra na weekendowe poranki, gdy nie ma się czasu na całodniową wyprawę, ale chce się wyjść w góry.
Między Czuplem a Łamaną Skałą szlak prowadzi przez grzbiet — tu w sierpniu jest cień buków i spokojna leśna przestrzeń. Nie ma widoków, jest za to cisza, której w popularniejszych miejscach Beskidów brakuje. Raz spotkałem tu sarny o świcie — trzy osobniki przy ścieżce, które patrzyły na mnie dłużej niż powinny, po czym spokojnie odeszły w las.
Dlaczego wracam na pomijane szczyty
Jest taka kategoria szczytów w Beskidach, które istnieją na mapach, ale nie istnieją w rozmowach. Czupel, Łamana Skała, Magurka Wilkowicka (909 m), Leskowiec (922 m) — każdy z nich ma swoje podejście, swój las i swój widok. Żaden nie jest na głównym szlaku turystycznym, żaden nie ma stoiska z pamiątkami.
Chodzę na nie regularnie, szczególnie gdy nie mam czasu na dłuższy wyjazd. Te cztery do pięciu godzin w niedzielę rano, wyjście przed ósmą, powrót przed drugą — to jest forma chodzenia w góry, która działa równolegle do wypraw wielodniowych i całkowicie je uzupełnia. Czupel nie zastąpi Roháčów, ale nie o to chodzi.
Chodzenie w góry przez wiele lat wymaga miejsc małych obok tych dużych. Czupel jest małym miejscem. I dlatego w nim coś jest.

