W tym artykule (4)
Przyjechałem do Žiarskiej Doliny z polecenia kolegi, który nie lubi tłumów. Demänovska Dolina w lipcu to parking z kolejką i szlak z ciągłym ruchem w obie strony. Žiarska jest o kilkanaście kilometrów dalej na zachód — rzadziej wymieniana w przewodnikach, mniej w Google Maps, mniej komentarzy z fotografiami.
Znalazłem po przyjechaniu że ma to swoje strony. Parking mały, drogowskazy rzadsze, szlak w niektórych miejscach słabiej utrzymany. I do tego całkowite poczucie że jesteś w górach, a nie w parku rekreacyjnym.
Dojazd i wejście w dolinę
Dolina zaczyna się przy małej wiosce Žiar — ok. pięć kilometrów od drogi głównej na Liptowski Mikułáš. Od strony Polski: z Rużomberka przez Liptowski Mikuláš, potem na południe przy zaborze leśnym. GPS prowadzi poprawnie jeśli wpiszesz „Žiarska chata” — to schronisko przy wejściu do doliny jest punktem orientacyjnym.
Parking przy schronisku: bezpłatny, mały, dziesięć do piętnastu samochodów. W lipcu rano było wolne miejsce — byłem przed ósmą. Po dziesiątej podobno bywa zapełniony. Można też zostawić auto na dole we wiosce i podejść pieszo dwa kilometry — nieoznakowana droga, ale prosta.
Žiarska chata i wyjście na grzbiet
Žiarska chata to jedno z tych schronisk, które wyglądają jak z lat siedemdziesiątych — i to jest komplement. Drewniane wnętrze, ciężkie stoły, zdjęcia z wypraw z czterdziestu lat na ścianach. Śniadaniowa kapustnica — zupa kapuszczana z wędlinami — kosztowała 9 euro i była wystarczająco konkretna żeby przez cztery godziny marszu nie czuć głodu.
Ze schroniska szlak czerwony idzie w górę doliny — przez potok Žiarka, przez las, stopniowo przez kosod-rzewinę. Podejście na główny grzbiet Tatr Niżnych zajmuje dwie i pół do trzech godzin. Jest strome — nie pionowe, ale na odcinku gdzie las kończy się a zaczyna skała, nachylenie jest wyraźne. Dobre buty tu obowiązkowe, kijki pomagają przy powrocie.
Na grzbiecie widać Chopok 2024 m na wschodzie — stąd wygląda jak daleki masyw. Do niego stąd jest jakieś dwie godziny grzbietem. Zrobiłem ten odcinek w obie strony poprzednim razem — ładna trasa, otwarta, z widokiem na dolinę Demänovskiej po wschodniej stronie i Žiarską po zachodniej.
Co zjeść na trasie
Oprócz Žiarskiej chaty nie ma na tej trasie żadnego punktu gastronomicznego. To różnica od Demänovskiej, gdzie przy wejściu i w połowie drogi są małe stragany i automaty. Tu musisz mieć jedzenie ze sobą.
Na cztero-sześciogodzinne wyjście zbieram:
- Dwa litry wody — potok w dolinie jest czysty ale filtrowanej wody nie noszę; uzupełniam w schronisku
- Kanapki z serem i wędliną — po sześciu godzinach marszu nie jestem zainteresowany energetycznym batonikiem
- Orzechy i suszone owoce — na grzbiet, gdy jest wiatr i trudno wyciągnąć większą kanapkę
- Jeden izotonik albo tabletka elektrolitowa do butelki
Kilka praktycznych uwag
Na Žiarskiej bywa mgła. Niżej w dolinie słońce, na grzbiecie mgła — to częste zjawisko przy Tatrach Niżnych latem. Sprawdź prognozę przed wyjazdem, ale nie daj się jej przestraszyć: mgła na grzbiecie schodzi często między dziesiątą a dwunastą. Jeśli nie schodzi — schodzisz ty, nie ma sensu ryzyka.
Tablice informacyjne są po słowacku — dla większości Polaków czytelne bez problemów. Opis czasu przejścia na drogowskazach jest ostrożny, zakładający powolne tempo z dziećmi. Moje czasy były o dwadzieścia do trzydziestu procent krótsze niż wskazane.
Telefonia komórkowa w dolinie — słaba, w głębi lasu znika. Na grzbiecie jest zasięg słowackiego Orange i T-Mobile, polskie sieci często łapią roaming. Mapa offline (Mapy.cz albo Locus Map) obowiązkowa.
Dolinę polecam każdemu komu znudziły się tłumy popularnych szlaków — nie dlatego że Žiarska jest lepsza od Demänovskiej, ale dlatego że jest inna. Ciszej, bardziej dziko, bez poczucia że stoję w kolejce do widoku. Wróciłem tu cztery razy w tym roku. Za każdym razem parking był w połowie pusty.


