W tym artykule (4)
Przez pierwsze kilometry od parkingu w Wiśle-Głębcach nic nie zapowiada, że idzie się do źródeł największej polskiej rzeki. Las bukowy, Ścieżka, trochę błota po prawej. Potem nagle tablica i kamienne ujęcie — tu Wisła zaczyna swój bieg. Przy lipcowej pogodzie stoi tu kilkanaście osób z telefonami. Każdy chce zdjęcie przy źródle.
Rozumiem ten odruch, choć sam już dawno przestałem fotografować tablice informacyjne. Zamiast tego usiadłem na chwilę przy potoku i posłuchałem. Woda sączy się spokojnie, ledwo słyszalnie. Za kilkaset kilometrów będzie Gdańsk.
Dojazd i start
Najwygodniejszy start to parking przy ulicy Głębce w Wiśle — działa płatnie, ale znajdzie się tam miejsce nawet w lipcowy weekend, jeśli przyjedziesz przed dziewiątą. Alternatywnie można dojechać autobusem z centrum Wisły i przejść kawałek pieszo do szlaku.
Szlak czerwony prowadzi od parkingu na północ, przez Dolinę Białej Wisełki do źródła, stamtąd na grzbiet i dalej na Baranią Górę. Mniej uczęszczane warianty — żółty i niebieski — wymagają dłuższego marszu przez las i mniej interesującego terenu. Zostałem przy czerwonym.
Podejście przez Dolinę Białej Wisełki
Do źródeł mija się kilka drewnianych ławek i dwie tablice przyrodnicze. Lasy w tej dolinie są zarządzane przez Lasy Państwowe, więc ścieżka jest wyraźna i nieźle oznakowana. W lipcu stoki boczne są gęste od zieleni — trawa po pas, jeśli zejdzie się z głównej ścieżki.
Sama ścieżka jest sucha i wygodna nawet po deszczu, bo podłoże kamieniste z piaskowca. Na odcinku między źródłami a granią robi się ostrzejsze podejście — kilkanaście minut pod górę, ale bez żadnych technicznych trudności. Buty z twardą podeszwą wystarczają.
Czas od parkingu do szczytu: dwie i pół godziny spokojnym krokiem, dwie godziny jeśli się nie zatrzymujesz zbyt długo na zdjęciach przy źródle. Ja szedłem dwie godziny czterdzieści minut — zatrzymałem się na pół godziny przy źródle i raz przy polanie żeby zjeść drugie śniadanie.
Na szczycie 1220 m
Barania Góra nie ma klasycznej panoramy — las dochodzi blisko szczytu i przesłania część widoku. Ale jest tu ciekawa wieża widokowa z 2021 roku, z której przy dobrej pogodzie widać całą linię Beskidów Śląskich i Żywiecki. Skrzyczne 1257 m po lewej, Pilsko 1557 m w tle, Klimczok 1117 m na wprost. W lipcu mgła przychodzi po południu, więc trzeba być na górze przed czternastą.
Niedaleko szczytu jest schronisko PTTK — Bacówka na Baraniej Górze. Działa sezonowo, latem czynne codziennie. Piwo, herbata, proste potrawy. Zupa tego dnia kosztowała 20 złotych, herbata 10 złotych. Wewnątrz kilkanaście drewnianych stołów, na zewnątrz ławki z widokiem na południe. Siedzieliśmy tam dobrą godzinę.
Przy Baraniej zajrzyj też do rezerwatu Barania Góra — starodrzew świerkowo-jodłowy, część drzew ma ponad dwieście lat. Jest wyraźnie oznakowany i schodzi trochę poniżej szczytu. Latem tłoczno, ale daje cień i zmianę rytmu po otwartym grzbiecie.
Zejście i warianty powrotu
Wracałem tą samą drogą — czerwonym szlakiem w dół. Zejście zajęło mi godzinę czterdzieści minut. Można też zejść na Stożek Wielki i stamtąd do Wisły Głębców — wariant dłuższy o jakieś cztery kilometry, ale urozmaicony. Stożek 978 m ma otwartą panoramę i własne schronisko.
Jeśli ktoś ma samochód i chce zrobić trasę liniową: można wejść od Wisły-Głębców, zejść do Istebnej przez Czantorię 995 m i wrócić autobusem albo taksówką. To już cały dzień — siedem godzin marszu — ale kraj Beskidu Śląskiego widziany od wschodu na zachód.
Na Baranią chodziłem może dziesięć razy przez lata. Mimo to za każdym razem coś jest nowego — inny czas, inne światło, inna pogoda na grani. W lipcu las pachnie inaczej niż we wrześniu. To wystarczy żeby wracać.


