Szlak przez las w Beskidzie Śląskim w kierunku Klimczoka
Beskid Śląski

Klimczok z Bystrej — najszybsze 1100 m w Beskidach

Klimczok (1117 m n.p.m.) z parkingu w Bystrej to trasa, którą przejść można w niecałe dwie godziny. Sprawdza się, gdy masz tylko pół dnia.

W tym artykule (6)
  1. Dojazd i parking
  2. Szlak i podejście
  3. Schronisko i jedzenie
  4. Wieża widokowa i co z niej widać
  5. Tłumy i kiedy iść
  6. Trasa grzbietowa na Szyndzielnię

Wsiadłem do auta o siódmej rano, żeby przed obiadem wrócić do domu z przepracowaną parą nóg. Parking przy Potoku Bystra zapełnia się szybko w weekendy — o ósmej były jeszcze wolne miejsca, o dziesiątej stał już tłum pod szlabanami. Klimczok (1117 m n.p.m.) to bodaj najszybsze poważne wejście w Beskidach Śląskich. Można to traktować jako zaletę albo wadę — zależy, po co się tu przychodzi.

Ja przychodziłem tego dnia po prosty wysiłek. Bez planowania noclegu, bez pakowania termosu z zupą, bez sprawdzania prognozy na dwa dni. Zabrałem tylko kurtkę, dwie kanapki i wodę. Po kilku tygodniach intensywnych weekendów w Tatrach Niżnych coś takiego dobrze robi na głowę.

Dojazd i parking

Bystra Śląska leży tuż obok Bielska-Białej — to istotne dla wszystkich ze Śląska. Jadąc od centrum można być na miejscu w dwadzieścia minut. Parking przy Szkole Podstawowej i przy ośrodku wypoczynkowym oferuje kilka opcji. Darmowe miejsca przy szosie kończą się jednak wcześnie w weekendy, więc płatny parking przy ośrodku jest często jedynym wyjściem. Kosztuje grosze — kilka złotych za cały dzień.

W tygodniu jest inaczej — kilkanaście minut po siódmej jest pusto, można zaparkować przy drodze bez problemu. Jeśli pracujesz zdalnie i masz elastyczny grafik, Klimczok w środę rano to zupełnie inne doświadczenie niż ta sama trasa w sobotnie południe.

Szlak i podejście

Szlak czerwony biegnie przez las od doliny w górę dość bezpośrednio. Nie ma tu żadnych panoramicznych trawersów ani długich płaskowyżów — po prostu las, potem coraz bardziej otwarty grzbiet, na końcu wieża widokowa. Podejście z okolic parkingu do szczytu zajmuje mi zwykle półtorej do dwóch godzin, w zależności od tempa i tego, jak bardzo bolą mnie nogi po poprzednim weekendzie.

Las w dolnej partii jest głównie świerkowy, z domieszką buka. Jesienią — tu wygląda najładniej, kiedy buki robią się żółte i pomarańczowe. W czerwcu jest zielono i wilgotno, po deszczu ścieżka potrafi być śliska w kilku miejscach. Środkowa część szlaku jest kamienista — coraz bardziej w miarę podejścia. Przy Klimczoku jest stromiej, grubiej i wyraźniej eksponowane wyjście na grzbiet.

Całe podejście jest dobrze oznakowane. Nie spotkałem tu nigdy rozkrzyżowania, przy którym musiałbym się zastanowić. To jest akurat cecha trasy dla kogoś, kto zaczyna — można tu wejść bez mapy i bez wcześniejszego rozpoznawania terenu.

Schronisko i jedzenie

W pobliżu szczytu jest schronisko PTTK — otwarte w sezonie letnim. Ceny normalne dla schroniska: herbata osiem do dziesięciu złotych, żurek z jajkiem gdzieś w okolicach osiemnastu, bigos z chlebem dwadzieścia dwa. Ławki na zewnątrz zawsze zajęte przy dobrej pogodzie, ale zwykle można znaleźć miejsca przy stolikach w środku.

Nie jedem tu regularnie — zwykle przynoszę jedzenie z domu. Ale po długim zejściu w chłodny dzień herbata ze schroniska smakuje inaczej niż ta z termosu. Jeden z tych drobiazgów, których nie da się wytłumaczyć, a się rozumie.

Jeśli planujesz nocleg — schronisko oferuje miejsca noclegowe. Cena w okolicach osiemdziesięciu złotych za osobę w sali wieloosobowej. Na szczytowe weekendy lipcowe i sierpniowe lepiej zadzwonić wcześniej — schronisko ma ograniczoną pojemność.

Wieża widokowa i co z niej widać

Klimczok ma wieżę stalową, stojącą od kilku dekad — trochę skrzypi przy silnym wietrze, co część osób odstraszy, ale jest stabilna. Na szczycie roztacza się widok na Skrzyczne po wschodzie i na pasmo Baraniogórskie po zachodzie. W czystą pogodę widać Tatry — na tyle wyraźnie, żeby rozpoznać sylwetki głównych masywów po słowackiej stronie.

Byłem tam w majowe południe, kiedy widoczność była dobra. Patrzyłem na Babią Górę i myślałem, że za dwa tygodnie znowu tam pojadę. Tak na Klimczoku jest — zamiast skupić się na tym, gdzie jestem, planuję kolejną trasę. Stara przypadłość.

Wieża ma kilka pięter schodów i jest warta wejścia nawet jeśli boisz się wysokości umiarkowanie. Panorama z poziomu szczytu drzew jest już niezła, ale z wieży robi się naprawdę szeroka. Przy dobrej widoczności stoi tu kilkanaście osób na raz — w weekendy tworzą się małe kolejki.

Tłumy i kiedy iść

Klimczok to popularne wyjście dla mieszkańców Bielska, Cieszyna, Tychów. W słoneczny czerwcowy weekend spotkasz tu i przedszkolaki z opiekunami, i górali w pełnym rynsztunku z czekanami, i biegaczy z GPS-ami na nadgarstkach. Nie ma co liczyć na samotność — to nie jest ten rodzaj trasy.

Dla mnie to ani plus, ani minus. Lubię chodzić w spokoju, ale Klimczok ma własny charakter właśnie dlatego, że jest tak dostępny. Są tu ludzie, którzy chodzą co tydzień, od lat, i traktują to wejście jak poranną kawę. Rozumiem ich — sam mam takie swoje trasy, na które wracam bez powodu poza nawykiem.

Najlepsze okno na spokojniejsze wejście: tygodnie robocze, wczesne wyjście w sezonie — przed ósmą na szlaku, na szczycie o dziesiątej. Albo wrzesień i październik, kiedy wakacje minęły. Klimczok jesienią ma tę samą trasę i lepszą atmosferę.

Trasa grzbietowa na Szyndzielnię

Klimczok z Bystrej to też dobry punkt startowy dla dłuższej trasy grzbietem. Można pójść na wschód w kierunku Szyndzielni — kolejne góry Beskidu Śląskiego, z kolejką linową do Bielska na końcu. Cały odcinek od Klimczoka do Szyndzielni zajmuje jakieś dwie godziny szlakiem grzbietowym. Przy dobrze zorganizowanym transporcie powrotnym z dolnej stacji kolejki to pełna jednodniowa pętla, sześć do siedmiu godzin w terenie.

Można też zejść do Szczyrku — szlak przez Malinową i dalej w dół. Czas podobny. Szczyrk ma więcej opcji gastronomicznych przy wyjściu trasy, co po długim dniu bywa istotne.

Wróciłem do domu przed dwunastą, zjadłem obiad i usiadłem przy komputerze. Nogi bolały przyjemnie. Na środowy wieczór nie trzeba więcej.