Chopok w Niskich Tatrach jesienią — widók ze szczytu
Tatry Słowackie

Chopok złotą jesienią — wyjście od Demänovskiej

Chopok (2024 m n.p.m.) w Niskich Tatrach — wyjście od Demänovskiej Doliny przez dolinę Suchá. Jesień na słowackich grzbietach i halušky w schronisku.

W tym artykule (4)
  1. Demänovska Dolina i start szlaku
  2. Schronisko pod Chopkiem
  3. Na szczyt i z powrotem
  4. Zejście i Chata Dobrá voda

Na Chopok wchodzi się też kolejką. Wiem o tym. Ale to nie jest wejście — to przejazd. Różnica jest ważna, przynajmniej dla mnie. Wchodziłem pieszo od doliny, trzy i pół godziny podejścia, z plecakiem, w butach, z kijami. W październiku, przy słońcu i kolorach na zboczach.

Chopok ma 2024 m n.p.m. — to drugi co do wysokości szczyt Niskich Tatr po Ďumbieru (2046 m). Leży po słowackiej stronie, w paśmie, które robi długi grzbiet od Vyšnej Bocy na zachodzie do okolic Heľpy na wschodzie. Dojazd z Bielska do Demänovskiej Doliny zajmuje jakieś dwie i pół godziny — Bielsko, granica, Žilina, Ružomberok, potem w dolinę.

Demänovska Dolina i start szlaku

Demänovska Dolina — dolina z jaskinią Demänovská ľadová jaskyňa i centrum narciarskim na zboczach Chopoka — jest popularnym miejscem dla Słowaków. W październiku, po sezonie letnim a przed zimowym, jest cicho. Parkingi przy dolinie prawie puste, pensjonaty otwarte, restauracje czynne.

Szlak zielony biegnie w górę doliny i wchodzi w las. Na początku łagodnie, potem coraz stromo. Lasy w dolnej partii — jesiony, lipy, buki — były w październiku w pełnym żółto-pomarańczowym kolorze. Wyżej, po wyjściu z kosodrzewiny, grzbiet jest już brązowawy, trawy spalone pierwszymi przymrozkami.

Podejście do schroniska pod szczytem zajęło mi dwie i pół godziny. Tu zatrzymałem się na obiad.

Schronisko pod Chopkiem

Schronisko jest duże, na osi szlaku i wyciągów narciarskich. Latem i zimą musi tu być tłok — w październiku było może pięćdziesiąt procent zajętości. Usiadłem przy oknie z widokiem na grzbiet ku Ďumbieru i zamówiłem gulasz z dziczyzny z knedlami — 13 EUR. Porcja solidna, mięso miękkie, sos gęsty. Do tego piwo, 4 EUR.

Przez okno widać było grzbiet biegnący na wschód — brązowy, miejscami z resztkami śniegu z niedawnych opadów (pierwsza biel na Niskich Tatrach pojawia się regularnie w połowie października). Niebo bez chmur, tylko ten charakterystyczny jesienny odcień błękitu — ciemniejszy niż latem, jakby powietrze było bardziej przezroczyste.

Na szczyt i z powrotem

Ze schroniska na szczyt jeszcze jakieś pół godziny. Grzbiet jest płaski i szeroki — trasa oznakowana, przy wietrze eksponowana. W październiku wiatr na 2024 m bywa silny — miałem jakieś czterdzieści–pięćdziesiąt kilometrów na godzinę, wystarczająco żeby utrudniać chodzenie pod wiatr. Kurtka hardshell włożona przed szczytem.

Na szczycie stoi metalowy krzyż i tablica. Dookoła panorama: na południu Slovenské rudohorie, na wschodzie grzbiet Niskich Tatr z Ďumbierem, na północy Wielka Fatra, w dalszym tle — przy bardzo dobrej pogodzie — tatrzańskie szczyty. Ten widok jest inny niż w Beskidach: tutaj jest przestrzeń, horyzont cofnięty o trzydzieści–czterdzieści kilometrów w każdą stronę.

Spędziłem na szczycie jakieś dwadzieścia minut — tyle ile pozwolił wiatr. Potem z powrotem, tym samym szlakiem, bo nie chciałem schodzić po drugiej stronie i organizować transportu z Vyšnej Bocy.

Zejście i Chata Dobrá voda

W drodze powrotnej zatrzymałem się w Chata Dobrá voda — małe schronisko przy szlaku, z tarasem. Zamówiłem bryndzové halušky — 8 EUR, mniejsza porcja niż na górze, ale za to bardziej domowe. Siedziałem na tarasie w jesiennym słońcu i słuchałem potoku płynącego kilkadziesiąt metrów niżej.

Zejście do doliny zajęło jakieś dwie godziny. Nogi trochę ciężkie po długim dniu — w sumie jakieś dziewiętnaście kilometrów i 1400 metrów przewyższenia. Nie jest to wyprawa dla początkujących, ale dla kogoś, kto regularnie chodzi w Beskidach — rozsądny poziom trudności.

Wróciłem do auta przed siedemnastą. Na granicy mała kolejka, ale w dwadzieścia minut przez. Do domu przed dwudziestą. Dobry dzień.