W tym artykule (5)
Przez kilka lat chodziłem z plecakiem czterdziestolitrowym na każde wyjście, niezależnie od tego, czy jechałem na jeden dzień, czy na dwa. Wychodziłem z założenia, że lepiej mieć miejsce. Skończyło się na tym, że zawsze go zapełniałem — rzeczami, które nigdy nie opuszczały kieszeni przez cały dzień. Zapasowe sznurowadła, dwie rolki bandaża, plastry które nigdy nie były potrzebne, drugi długopis i latarka, którą miałem też w telefonie.
Rok temu wziąłem do testu plecak trzydziestolitrowy. Najpierw się bałem, że nie zmieszczę. Potem okazało się, że zmieszczam wszystko, czego naprawdę potrzebuję — i wychodzę ze świadomością, że nie taszczyłem przez osiem godzin kurtki od deszczu, której nie użyłem, ani dodatkowych rzeczy, które w teorii mogły się przydać.
Co wchodzi do trzydziestolitrowego
Na jednodniową trasę w Beskidach bez noclegu mieści się bez problemu:
- kurtka przeciwdeszczowa — złożona ciasno, najlepiej do własnego woreczka
- termos jeden litr albo dwie butelki po pół litra
- jedzenie na pełny dzień — kanapki, orzechy, coś słodkiego
- apteczka pierwszej pomocy — mała, nie turystyczny szpital polowy
- czołówka, powerbank, ładowarka
- zapasowa para skarpet i rękawiczki lekkie
- foliowe siedzisko lub cienka karimata składana
- mapa lub dostęp offline w telefonie
To jest realistyczna lista na osiem do dziesięciu godzin marszu. Zostaje jeszcze jakieś pięć do siedmiu litrów luzu — na dokumenty, drobnicę, dodatkową warstwę jeśli jest chłodniej. Miałem tam raz nawet zapasowe spodnie i wyszedłem z nadmiarem miejsca.
Żeby zmieścić tę listę w trzydziestu litrach, istotne jest składanie — nie upychanie. Kurtka musi dać się złożyć do rozmiarów grubszej bluzy. Apteczka nie może być pudłem z pełnym wyposażeniem na tydzień. To wymaga chwili myślenia przed wyjściem, ale jest wykonalne.
Kiedy 40L ma sens
Czterdzieści litrów ma uzasadnienie przy noclegach. Jeśli biorę śpiwór kompresyjny, matę izolacyjną i zmianę ubrań na dwa dni — trzydzieści litrów robi się ciasne i trzeba wszystko układać jak puzzle. Nie lubię tego robić o piątej rano w ciemnej sypialni schroniska, kiedy inni śpią.
Czterdziestolitrowy ma też zwykle lepsze zawieszenie biodrowe — przynajmniej w markowych modelach. Przy dłuższym noszeniu ciężaru powyżej dziesięciu kilogramów różnica jest odczuwalna po trzeciej czy czwartej godzinie marszu. Trzydziestolitrowe plecaki zwykle mają słabszy pas biodrowy, bo projektuje się je z myślą o lżejszym ładunku, zazwyczaj do ośmiu kilogramów.
Trzecia kategoria gdzie czterdziestolitrowy bywa lepszy: zimowe wyjścia, kiedy sama kurtka izolacyjna i nakrycie głowy zajmują dwa razy więcej miejsca niż latem. W sezonie letnim ta przewaga zanika.
Waga samego plecaka
Tutaj trzydziestolitrowe plecaki często wygrywają — ważą od tysiąca do tysiąca trzystu gramów w rozsądnej cenie. Czterdziestolitrowy zaczyna się od tysiąca dwustu, a dobre modele z porządnym zawieszeniem to półtora do prawie dwóch kilogramów samego plecaka.
Na jednodniowych trasach ta różnica — powiedzmy trzysta do pięciuset gramów — kumuluje się przez kilka godzin marszu. Nie jest to kolosalne, ale przy długim dniu czuć każdy zbędny gram. Moje kije trekkingowe ważą razem może czterysta gramów i już przy ósmej godzinie marszu cieszę się, że je mam. Każdy gram ma znaczenie.
Przez kilka sezonów miałem wrażenie, że większy plecak to po prostu bardziej serio. Jakbym udowadniał coś sobie albo innym, że jestem przygotowany. Potem zacząłem liczyć, co faktycznie biorę, i okazało się, że regularnie nosiłem od sześciu do ośmiu kilogramów w plecaku — a wszystko to mieściło się w trzydziestu litrach.
Na co patrzeć przy zakupie
Pas biodrowy — koniecznie. Nawet w trzydziestolitrowym plecaku pas biodrowy przenosi część ciężaru na biodra i odciąża barki. Tanie plecaki mają pas dekoracyjny, który nic nie robi. Sprawdź czy da się go zacisnąć i czy trzyma po zaciśnięciu.
Szelki i ich profil — czy pasują do kształtu Twoich pleców. To się różni między modelami i najlepiej sprawdza się przy przymiarce w sklepie, nie z opisu online. Mam plecy dość długie i kilka modeli tzw. standardowych siedziało mi źle.
Kieszenie boczne — czy dosięgniesz do nich nie zdejmując plecaka. Dostęp do wody lub przekąski bez zatrzymywania marszu to detal, który doceniasz po kilku godzinach w terenie.
Kompatybilność z wkładem na wodę (hydrobladera) — nie każdy jej używa, ale jeśli do tej pory nie próbowałeś — spróbuj. Picie przez rurkę bez zdejmowania plecaka to zmiana nawyku, która po kilku dniach wydaje się oczywista.
Moje obecne rozwiązanie
Mam teraz dwa plecaki. Trzydziestolitrowy jedzie ze mną na jednodniowe wyjścia — Klimczok, Babia Góra, trasy słowackie bez noclegu. Czterdziestolitrowy wychodzi przy noclegach w schronisku albo przy biwaku, kiedy biorę namiot.
Gdybym miał kupić tylko jeden, wybrałbym trzydzieści litrów z porządnym pasem biodrowym. Można go załadować na jednodniówkę, można wepchnąć do niego rzeczy na lekki nocleg, można zabrać w podróż jako bagaż podręczny w samolocie. Format bardziej wszechstronny, choć przy ciężkiej zawartości czuć, że zawieszenie to nie ten poziom co w czterdziestolitrowym.
Ceny: przyzwoity trzydziestolitrowy plecak trekkingowy zaczyna się od dwustu do trzystu złotych. Poniżej dwustu — obejrzyj szwy i taśmy biodrowe z bliska przed zakupem. Powyżej pięciuset — płacisz głównie za markę i systemy regulacji, które docenisz dopiero przy dłuższym noszeniu i przy cięższym ładunku.
Jedyne, czego żałuję: że nie przestawiłem się wcześniej. Oszczędziłbym sobie kilku sezonów niesienia zbędnych kilogramów przez osiem godzin.


