W tym artykule (4)
Równica to właściwie górka nad Ustroniem, ale nie mówię tego z lekceważeniem. Szczyt 884 m ma jedno ze sławniejszych schronisk w Beskidzie Śląskim — i jedną z lepiej utrzymanych tras w tym rejonie. Połączenie jej z Czantorią Wielką 995 m w jeden dzień daje trasę, która jest dłuższa niż wygląda na mapie, bo pomiędzy nimi grzbiet schodzi i wchodzi kilkukrotnie.
Wychodzi się zwykle z Ustronia albo z Wisły. Zdecydowałem się na Wisłę-centrum jako punkt startowy — parking przy dworcu PKP, stamtąd pieszo przez miasto na szlak. Dodaje to kilkanaście minut, ale omija problem parkingu pod Równicą w sezonie.
Podejście na Równicę
Ze stacji w Wiśle szlak niebieski prowadzi przez dzielnicę willową pod las. Podejście na Równicę jest łagodne przez pierwsze czterdzieści minut, potem nieco ostrzejsze przy wejściu na grzbiet. Łącznie dwie godziny od dworca do schroniska na Równicy.
Schronisko PTTK na Równicy jest dobrze znane w Beskidzie Śląskim — duże, z restauracją i tarasem z widokiem na Ustronian i dolinę Wisły. Latem tłoczno, ale jedzenie dobre. Jadłem tam żurek za 18 złotych i pierogi z kapustą za 25 złotych. Kelnerzy są przyzwyczajeni do tłumów i obsługują sprawnie mimo kolejki.
Na tarasie jest widok w stronę Stożka Wielkiego i czeskiej strony Beskidów. Przy dobrej pogodzie lipcowej widać daleko — po czeskiej stronie Beskydy ciągną się zielonymi grzbietami przez horyzont.
Grzbiet do Czantorii
Z Równicy na Czantorię grzbietem jest jakieś dwie i pół godziny — z zejściami i podejściami między kulminacjami. Szlak idzie przez las prawie cały czas, z kilkoma prześwietleniami dającymi widoki na polskie i czeskie zbocza. Przy granicy polsko-czeskiej szlak idzie dokładnie przez linię graniczną — kamienie graniczne są na szlaku i większość turystów fotografuje je obowiązkowo.
Przed Czantorią jest strome wejście przez ostatnie dwadzieścia pięć metrów. Niespecjalnie długie, ale po dwu i pół godzinach grzbietu nogi mają to w pamięci. Kijki w tym miejscu wyraźnie skracają dyskomfort.
Czantoria Wielka 995 m ma schronisko bliskie granicy — obsługuje zarówno polskich jak i czeskich turystów. Menu w obu językach. Jadłem tu gulaś z knedlikiem po czeskiej stronie menu za 55 koron czeskich — dobry wybór: gęsty, aromatyczny, porcja sensowna.
Zejście i powrót do Wisły
Najprostsze zejście to szlak czerwony z Czantorii wprost do Istebnej — godzina trzydziestu minut. Stamtąd do Wisły można wrócić autobusem PKS lub taksówką. Zweryfikuj rozkład przed wyjazdem — w niedzielę wieczorem kursów jest mniej.
Można też zejść z powrotem do Wisły tą samą drogą przez Równicę — wariant dla tych, którzy lubią znane trasy albo zostawili auto pod schroniskiem. Łącznie z Równicy powrotnej do Wisły kolejne dwie godziny. Cały dzień wychodzi wtedy około ośmiu godzin marszu.
Trzecia opcja, którą chcę zrobić przy następnej wizycie: zejść na czeską stronę do Tyřy i wrócić przez przejście graniczne. Wymaga nieco planowania i sprawdzenia połączeń, ale daje nowy krajobraz.
Czemu ta trasa działa
Opisuję tu zachodnią krawędź Beskidu Śląskiego — mniej spektakularną niż Babia Góra 1725 m czy Pilsko 1557 m, ale bardzo spójną jako szlak. Dwa schroniska w ciągu dnia, grzbiet z widokami, wyraźny cel na każdym odcinku. Nie ma niepotrzebnych przerw ani odcinków przez las bez niczego. Trasa jest logiczna i dobrze zmierzona siłami.
Dla turystów z okolic Śląska jest to klasyk — znają go z wycieczek szkolnych i weekendowych wyjazdów rodzinnych. Wróciłem tu po kilku latach i rozumiem dlaczego wracają tu ludzie przez całe życie.


