W tym artykule (4)
Budzik o trzeciej trzydzieści nie jest doświadczeniem, które polecam bezkrytycznie. W tym konkretnym przypadku wstałem, ubrałem się w ciemności, wypiłem kawę z termosu, który zrobiłem poprzedniego wieczoru, i wyszedłem z samochodu przy parkingu w Wiśle Głębcach o godzinie czwartej zero pięć. Było ciemno, chłodno i kompletnie cicho.
Stożek (978 m) to jeden z bardziej rozpoznawalnych szczytów Beskidu Śląskiego. Leży na granicy polsko-czeskiej i ma schronisko po obu stronach — polskie Schronisko Stożek i czeskie przy Malenovicach. Droga z Wisły Głębców do szczytu to dwie do dwóch i pół godziny w górę normalnym tempem. O czwartej rano, z latarką i plecakiem, poszedłem szybciej — dotarłem na szczyt za cztery po szóstej.
Jak wygląda podejście przed świtem
Przez pierwsze czterdzieści minut podejście przez las jest kompletnie ciemne — latarka oświetla ścieżkę na trzy metry przed nogami i tyle. Nic dramatycznego, nic strasznego, ale inaczej niż w dzień. Las w nocy jest głębszy — dźwięki się nie mieszają z widokiem, więc słychać każdą gałąź, każdy krok, każdą sarnę gdzieś z boku w ciemności.
Po godzinie zaczyna szarzeć. Nie widać jeszcze koloru — wszystko jest w odcieniach szarości — ale drzewa zaczynają mieć kontur. Latarka staje się mniej potrzebna, ale wyłączam ją dopiero wtedy, gdy widzę szlakowe oznakowanie bez jej pomocy. Gdzieś przy wyjściu z lasu na ostatnią otwartą część grzbietu niebo jest już granatowe, a na wschodzie pierwsze różowe paski.
Wschód słońca ze Stożka
Na szczycie byłem sam przez piętnaście minut. Potem doszła para, która wyszła z czeskiej strony — widać było, że jechali rowerami pod schronisko i dalej pieszo. Nie rozmawialiśmy, co jest właściwą decyzją o tej porze.
Wschód słońca ze Stożka to widok na wschód — w kierunku Wisły i doliny, potem pasmo Beskidu Żywieckiego na horyzoncie. W dobrą pogodę widać Pilsko (1557 m) i przy odpowiedniej przejrzystości — Babią Górę (1725 m). Słońce wychodzi zza warstwy mgły leżącej w dolinie i przez pierwszych pięć minut jest pomarańczowe i duże. Potem staje się białe i zimne, i dzień normalnieje.
Siedziałem na kamieniu przez pół godziny. Piłem kawę z termosu i patrzyłem. Nie ma tu ławek przy szczycie, jest za to płaski obszar skalny z miejscem, gdzie można usiąść wygodnie. Schronisko Stożek otwiera się o siódmej lub ósmej — zszedłem tam na śniadanie: jajecznica i herbata za około osiemnaście złotych.
Czy ma sens wychodzić o czwartej
Raz tak. Żeby wiedzieć, jak to wygląda. Żeby mieć te piętnaście minut samemu na szczycie. Żeby sprawdzić, czy da się funkcjonować po budziku o trzeciej trzydzieści — okazuje się, że przy kawie da się.
Po wschodzie słońca schodziłem spokojnie, minąłem pierwszych turystów wchodzących na szczyt przy dziewiątej, zjadłem drugie śniadanie w Wiśle. Byłem w domu przed południem z całym dniem przed sobą.
Szczyt o świcie ma jedną rzecz, której nie da się odtworzyć normalnym wyjściem: ciszę przed turystami. Nie szum i nie ruch — ciszę. Stożek o szóstej trzydzieści jest innym miejscem niż Stożek o jedenastej. Obydwa są prawdziwe, ale tylko jedno jest spokojne.
Praktyczne uwagi
- Start: Wisła Głębce, parking przy drodze na Stożek
- Wyjście: 4:00 na wschód słońca ok. 5:30–6:00 w sierpniu-wrześniu
- Latarka czołowa obowiązkowa przez ok. 45–60 minut
- Na szczycie: temperatura o 4–6 stopni niżej niż w dolinie, wiatr możliwy
- Schronisko Stożek: śniadanie od 7:00, jajecznica + herbata ok. 18 zł


